Owoc drzewa zatrutego – o języku w psychoterapii uzależnień

tree

Przy okazji dyskusji o kierunkach zmian i rozwoju psychoterapii uzaleznien warto poswiecic chwile uwagi jezykowi uzywanemu w procesie terapeutycznym. Jezyk w psychoterapii jest jednym z najwazniejszych narzedzi. To nim nadajemy sens i znaczenie wydarzeniom, to za pomoca niego formulujemy hipotezy i diagnozy, dzieki jezykowi mozemy uzgadniac z pacjentem jego problemy. Pacjent za pomoca jezyka opisuje subiektywny swiat swoich przezyc. Jezyk sluzy do formulowania propozycji rozwiazan. Jezyk sluzy nam do dzialan psychoedukacyjnych i psychokorekcyjnych. Wreszcie jezyk sluzy do opisywania i wyrazania stanów emocjonalnych. Granice pojeciowe w jezyku sa jednoczesnie granicami myslenia i rozumienia. Granicami i ograniczeniami sa równiez skróty i stereotypy pojeciowe, czesto noszace ze soba oceniajace lub pejoratywne znaczenie.

W jezyku polskiej psychoterapii uzaleznien wystepuje dosc duzo pojec bedacych pochodna jezyka programu Minessota i programu Synanon tworzonych w latach 50-tych ubieglego wieku. Ten jezyk powstawal na bazie stosunku do osób uzaleznionych prezentowanych przez ruchy trzezwosciowe powstale w USA w XIX wieku. To wtedy narodzil sie jezyk, który na wiele dziesiecioleci przeniósl dyskusje o uzaleznieniu z kategorii zdrowia publicznego do kategorii moralnosci, a wlasciwie jej braku.

Ruchy trzezwosciowe szerzyly swoje idee w licznych publikacjach. Drukowano broszury, ulotki, raporty, sprawozdania, których naklady dochodzily do setek tysiecy egzemplarzy. Powstala trzezwosciowa literatura piekna, cieszace sie powodzeniem sztuki teatralne, wiersze i piesni. W tym bogatym pismiennictwie alkoholowi przypisywano wszelkie zlo spoleczne oraz rozmaite kleski spadajace na pijacych je nieszczesników i ich rodziny. W literaturze medycznej opisywano przypadki smierci spowodowanych samozapaleniem oparów alkoholu wydostajacych sie przez skóre ,,pijaka’’. Jedno z pism towarzystwa trzezwosciowego glosilo, ze „Duch Swiety nienawidzi, a tym bardziej nie zamieszka w tym, kto poddaje sie kalajacemu i ponizajacemu oddzialywaniu oszalamiajacych trunków. Serce i umysl takiego czlowieka wzbudza w nim wstret i obrzydzenie. Dr T. Sewall, profesor anatomii i fizjologii w Columbian College w Waszyngtonie tak np. opisywal los czekajacy ,,pijaka’’: Niestrawnosc, zóltaczka, chorobliwa chudosc, otylosc, puchlizna, owrzodzenie, reumatyzm, zapalenie stawów, drgawki, palpitacje, histeria, epilepsja, paraliz, letarg apopleksja, melancholia, szalenstwo, delirium tremens i przedwczesne starzenie sie, to tylko niewielka czesc katalogu chorób przynoszonych przez ogniste trunki. Naprawde trudno wymienic chorobliwa dolegliwosc mogaca dotknac cialo ludzkie, która w ten czy inny sposób nie bylaby przez te trunki powodowana. Nie ma takiej choroby, której przebiegu nie bylyby one zaostrzaly, ani sklonnosci do zapadniecia na jakas przypadlosc, której by one nie wywolaly. (….)

Jerzy Jasinski Alkoholizm i Narkomania 2008 tom 21: nr 1, 65.94 Instytut Psychiatrii i Neurologii)

Jak doskonale wiemy dzialalnosc tego typu stowarzyszen doprowadzila w koncu do ustaw prohibicyjnych i przeniesieniu jezyka debaty o uzaleznieniach z obszaru moralnosci do sfery wymiaru sprawiedliwosci.

Piotr Bakula